Scenie 40 lat minęło jak piękny sen…

a mnie? W magicznym przybytku sztuki XXVIII lat od „mojej” pierwszej premiery „Sammy” w reżyserii Zdzisława Wardejna, skąd innąd poznańczyka, z Romanem Wilhelmim, rodem jak wyżej, w po kilku latach niebytu przywróconej do życia Scenie na Piętrze, ku radości na nowo zgromadzonych teatromanów lojalnych Scenie.

5591bb2b3abe6_o

Mój, dobry Boże, to miało miejsce jakby wczoraj… a miałem wówczas niespełna pięćdziesiąt lat i wszystko wydawało się wtedy, że będzie cudownie. Niestety, rzeczywistość zaskrzeczała zaraz po inauguracji wznowionej działalności. Zaistniał spór: Teatr Ósmego Dnia, przygarnięty przez dyrektora Estrady Poznańskiej na czas określony, czy reaktywowana Scena na Piętrze będą móc być gospodarzami sali teatralnej przy Masztalarskiej. Był to spór administracyjno-medialny. Warto przypomnieć, że Zdzisław Beryt, autorytet Dziennikarski w obszernym artykule „Twardy orzech do zgryzienia” stanął po naszej stronie.

W on czas udzieliłem wywiadu, pierwszy i ostatni raz, Radiu Wolna Europa w obronie racji Sceny na Piętrze do siedzimy przy Masztalarskiej. W końcu prezydent Wojciech Szczęsny Kaczmarek zdecydował, że Ósemki otrzymają swoje miejsce na ziemi do dzisiaj administrowane.

Przyjmując propozycję szefowania Scenie w marcu 1991 roku byłem świadom, że niczemu, co było dziełem poprzedników, nie wolno sprzeniewierzyć się, chociaż nowe realia polityczno-społeczno-gospodarcze stanowiły spore wyzwanie, ale i otworzyły nowe perspektywy i szanse samorealizacji, czego efektem było powstanie Fundacji Tespis, stanowiąc dowód pierwocin rodzących się inicjatyw obywatelskich normujących formy działalności w sektorze pozarządowym. Na początku nie było łatwo, ale był cel, wola i siła determinacji, oraz Grono Przyjaciół Sceny. W tym gronie byli partnerzy i sprzymierzeńcy Sceny – osoby fizyczne i prawne. Wkrótce szacowne grono przekształciło się w LOŻĘ Przyjaciół Sceny.

W efekcie aktywności LOŻY i Fundacji zainstalowano klimatyzację i dokonano rewitalizacji w Scenie, doposażono aparaturę i osprzęt nagłośnieniowy, zakupiono: fortepian, okotarowanie i kilka wykładzin podłogowych na scenie, oraz mebli scenicznych będących elementami scenograficznymi, do dzisiaj używanych w kolejnych projektach zagospodarowania przestrzeni scenicznej przez nieocenioną Marię Kanię, malarkę i scenografkę, obecną na Masztalarskiej od zawsze.

Na obecność „od zawsze” wielu wspaniałych artystów przytoczę Grażynę Barszczewską, która występowała w wielu projektach od pierwszego przedstawienia „Śnieg” (premiera – 27.03.1979 roku) do dzisiaj (25.03.2019 roku). Aktorka ze wzruszeniem przyjęła tytuł Matki Chrzestnej Sceny na Piętrze. Osobowości tej miary i talentu było wiele. Niestety, sporo z Nich już nie ma z nami, pozostali jednak na trwałe w naszej wdzięcznej pamięci.

Kronikarskie zapisy dowodzą, że indeks Artystów teatru, filmu i estrady, w tym równie ż z Austrii, Francji, Holandii i dalekiej Japonii – liczy ponad tysiąc nazwisk! Oni byli z nami i do nas powracali, a swoją energią, emocjami i witalnością kreacji nasączyli mury sali teatralnej potężną dawką promieniowania magicznej aury. Genis loci?

Obecność „duchów opiekuńczych” Scena doświadczyła wielokrotnie w swojej czterdziestoletniej historii. Aliści redaktorzy Albumu Jubileuszowego określili objętość mojego tekstu i dlatego, będąc zdyscyplinowanym facetem przyjąłem opcję syntetycznego przekazu.

Ad rem, a niech będzie mi wybaczone, żem bryk uczynił zamiast rzetelnego opisu wszystkich bohaterów i Ich dokonań w trakcie czterech dekad Teatru Scena na Piętrze.

W latach 1979-1990 Scena gościła Barbarę Horowiankę, Ryszardę Hanin, Gabrielę Kownacką, Jana Świderskiego, Zbigniewa Zapasiewicza, Stanisława Brejdyganta, Mieczysława Voigta, Leonarda Pietraszaka, Marię Pakulnis, Mariana Kociniaka, Maję Komorowską, Michała Bajora i Henryka Machalicę w spektaklu „ Z życia glist” w reżyserii Filipa Bajona, oraz Małgorzat ę Boratyńską, Tadeusza Chudeckiego, a Damiana Damięckiego i Romana Wilhelmiego w „Emigrantach” w reżyserii Krzysztofa Zaleskiego, Grażynę Barszczewską i Romana Wilhelmiego w polskiej prapremierze „Dwoje na huśtawce” w reżyserii Kazimierza Kutza, oraz Teresę Budzisz-Krzyżanowską, Ewę Dałkowską, Tomasza Mędrzaka, Krzysztofa Wakulińskiego, Andrzeja Kopiczyńskiego, Marka Kondrata, Magdalenę Zawadzką i Gustawa Holoubka w „Skizie” i wielu innych.

I „pionierski kwartet” – Grażynę Barszczewską, Barbarę Wrzesińską, Ryszarda Barycza i Leszka Teleszyńskiego w spektaklu „Śnieg” w reżyserii Marka Wilewskiego, scenografia Marka Grabowskiego.

Lata 1991-2019

Kontynuacja tradycji Teatru Gwiazd z ofertą nowych projektów zarówno teatralnych i parateatralnych, tudzież autorskich i aktorskich debiutów-promocji. Konkursy Dramaturgiczne TESPIS wyłoniły wielu autorów, m.in.: Katarzyna Grochola, Marta Guśniowska, Edmund Pietryk, Hanna Kowalewska i Jarosław Sokół, których sztuki zrealizowano w Scenie i w studio radiowym Radia Merkury. „Kto mi schudł” Grocholi otrzymał Grand Prix na pierwszym Festiwalu Dwu Teatrów w Sopocie. Obserwując rozwój Guśniowskiej i Grocholi należy pamiętać, że w Poznaniu obie autorski zdobywały ostrogi na przełomie XX i XXI wieku.

Scena na Piętrze była prekursorką talk-show, projektów parateatralno-telewizyjno-radiowych z cyklu „Ring z…” – 50 programów na żywo, 51 emisji telewizyjnych, RING z Hanką Bielicką (2 emisje) ponieważ telewizja nie była w stanie żadną miarą zmontować materiału w jednym limicie czasu antenowego. W kolejnych latach Scena zaprezentowała 4 programy z cyklu „Gwiazdy X Muzy” z projekcję fragmentów filmów, z udziałem Beaty Tyszkiewicz, Krystyny Jandy, Marka Kondrata i Daniela Olbrychskiego. Po pierwszym cyklu „Ring z…” Scena zaproponowała: „Tandem”, „Fart”, „Benefisy Operowe”, „Wieczory Pastorałkowe” (charytatywne), łącznie – 122 programy Sceny z udziałem Radia Merkury, PTV i WTK, Gazety Poznańskiej i Głosu Wielkopolskiego. Portrety satyryczne RINGowych Gwiazd były licytowane w Galerii, a wylicytowane kwoty zasiliły konto Domu Aktora Weterana ZASP w Skolimowie. W charytatywnych wieczorach (1993-2013) występujący artyści nie pobierali honorariów – również Wojciech Siemion, Jerzy Radziwiłowicz i Jery Zelnik, a zbiórki do skarbonek i pieniądze z licytowanych obiektów aukcyjnych zasilały konta Stowarzyszeń, a także Fundacji działających w obszarze dzieci, młodzieży i samotnie wychowujących matek. W latach 2016-2018 zrealizowano, na podobnych zasadach, 3 wieczory pt. „Mamy Nadzieję” wespół z Fundacją „Mamy nadzieję” na rzecz chłopca o imieniu Kubuś.

Honorowe Medale i Odznaki decyzją Kapituły Medali i Odznaczeń dla TYCH, którym Scena zawdzięcza najwięcej:

-Medal PER ASPERA AD ASTRA (1999 r.) dla: Niny Andrycz, Grażyny Barszczewskiej, Ewy Dałkowskiej, Anny Seniuk, Beaty Tyszkiewicz, Ewy Wiśniewskiej, Barbary Wrzesińskiej, Michała Bajora, Jana Englerta, Romualda Grząślewicza, Gustawa Holoubka, Marka Kondrata, Romana Kordzińskiego, Zbigniewa Łankiewicza, Henryka Machalicy, Jana Machulskiego, Sławomira Pietrasa, Wojciecha Siemiona, Henryka Talara i Zdzisława Wardejna.

– Medal SREBRNE WESELE SCENY (2004 r.) dla: Grażyny Barszczewskiej, Ewy Dałkowskiej, Katarzyny Grocholi, Marii Kani, Agnieszki Różańskiej, Anny Seniuk, Joanny Szczepkowskiej, Ewy Szykulskiej, Magdaleny Zawadzkiej, Michała Bajora, Romana Buchwalda, Marka Kondrata, Jana Machulskiego, Zdzisława Wardejna, Zbigniewa Zapasiewicza i Piotra Żurowskiego.

– Medal HOMO ARTIFEX (2009 r.) dla: Grażyny Barszczewskiej, Katarzyny Grocholi, Ewy Szykulskiej, Barbary Wrzesińskiej, Ryszarda Barycza, Roberta Kudelskiego, Wiesława Prządki, Leszka Teleszyńskiego, Zdzisława Wardejna i Jerzego Zelnika.

W sezonie teatralnym Sceny 2016/2017 zakończono Plebiscyt 3x NAJ w trzech konkurencjach – Aktorska, Aktor, Reżyser. Trofeum Statuetka INVICTUS przypadła Grażynie Barszczewskiej, Andrzejowi Sewerynowi, a Kazimierzowi Kutzowi za polską prapremierę „Dwoje na huśtawce” z udziałem Barszczewskiej i Wilhelmiego. Panowie odebrali Statuetki we wrześniu 2016 roku, a w październiku 2016 roku – Barszczewska.

Każda premiera, a zwłaszcza prapremiera dostarcza sporo emocji, stresu – stany, jakie wywołuje rollercoaster – grupie realizatorów, aktorów i produkcji: istne szaleństwo rosnące w miarę zbliżania się daty i godziny pierwszego kontaktu z Widzami. A jak dołoży się do tego – obecność autorki/autora sztuki na widowni… Milcz, serce.

Ostatnich sześćdziesiąt sekund przed trzecim dzwonkiem w aktorskiej garderobie, sala powoli się wypełnia Widzami, do garderoby z odsłuchu dobiega szmer głosów, a potem narastający gwar i wreszcie odzywa się ostatni dzwonek. Powoli gasną światła na sali. W tej ciszy słyszę głośne bicie serca… Zaczęło się, w piątej minucie pierwsza reakcja Widzów, potem kolejne aż do finału przedstawienia. W finale – aplauz! Nie ma krwi w żyłach, jest sama adrenalina.

Czy zawsze tak jest? Bardzo często, ale nie zawsze.

Pamiętam chwile wielkiego uniesienia po prapremierach: „Przegryźć dżdżownicę” Grocholi, „Zgubny nałóg miłości” Strońskiej, „Porwanie” Kowalewskiej, „Mokre widzenie” Pietryka, a ostatnio „Jest jak jest” Sthare-Godyckiej. Także po wielu premierach Sceny w minionych latach zakończonych sukcesem miałem powody do satysfakcji, a co ważniejsze, dowody satysfakcji Widzów wyrażane w Galerii po spektaklach.

Poznańskie premiery Sceny to spektakle zewnętrzne po raz pierwszy prezentowane w Poznaniu. Było ich w ćwierćwieczu Sceny ponad sto. Wszystkie znakomite w warstwie aktorskiej, literackiej, plastycznej i muzycznej, prezentowane przez formacje „Mam teatr”, „Teatr Tomasza Mędrzaka”, „Teatr Żelazny”, „Teatr Rozrywki z Zielonej Góry”, „Teatr w walizce” Małgorzaty Bogdańskiej i Marka Koterskiego, Towarzystwo Teatralne pod Górkę, formację muzyczną Dixie Company, „Janusz Strobel Trio”, „Maciej Fortuna Trio”, „Grupa Shalom”, „Spirituals and Gospel Quartet” i Grupa VOX.

Co Widzów Zachwyciło ponad miarę, a mną wstrząsnęło w ostatnich latach? „Wokół Szekspira” i „Mój Molier” Andrzeja Seweryna, „Marlena” Izabelli Bukowskiej, „Podwieczorek życia” Marzanny Graff i Alka Mikołajczaka, Teatr Piosenki Agnieszki Chrzanowskiej i dwa recitale Artura Gotza.

Od dziesięciu lat w czerwcu i w listopadzie są organizowane Dni Romana Wilhelmiego w Poznaniu – tablica-epitafium i pomnik Aktora i Obywatela Miasta Poznania na Skwerze Jego imienia, oraz konkurs dla młodych Wielkopolan pod hasłem „Homo locum ornat, non locus hominem” przy współpracy Wielkopolskiego Kuratorium Oświaty, głównie Jerzego Lickiego – upamiętniają wybitną postać Wilhelmiego i przywracają Go Poznaniowi.

„A nam warto żyć nad Wartą” – konkurs na piosenkę o Poznaniu, płyta i koncert w Scenie na Piętrze (21 września 2009 r.) pt. „A nam warto żyć nad Wartą”.

Czterdzieści lat minęło jak piękny sen, „Sen nocy letniej” Szekspira, lecz pierwszy był „Śnieg”! A po przebudzeniu trzeba będzie stawić czoła wyzwaniom, których nigdy nie brakuje.

A Owidiusz twierdził, że „sztuka wymaga miłości” – „ARS REGENDUM AMOR”, dodam: odporności, wyobraźni i szczęścia też.

Romuald Grząślewicz

prezes Fundacji sceny na piętrze Tespis

Brak możliwości komentowania