Stanisław Górka śpiewa Cohena

„Pieśni Miłości i Nienawiści” – piosenki, wiersze i teksty Leonarda Cohena w wykonaniu Stanisława Górki

adaptacja i reżyseria: Sławomir Gaudyn

aranżacje i kierownictwo muzyczne: Jerzy Derfel

Zapraszamy 18 października o godz. 19.00 do obejrzenia spektaklu „Pieśni Miłości i Nienawiści” w adaptacji i reżyserii Sławomira Gaudyna na podstawie prozy, wierszy i piosenek Leonarda Cohena.

Jego twórcy skupili się na wątku przedstawiającym stosunek Cohena do współczesnego mu świata, do miłości, a w konsekwencji do kobiet. W ciągu 60 minut poetyckiego spektaklu widz odnajdzie wszystkie odcienie uczucia zwanego „miłością”. Od zauroczenia, niepewnych pocałunków, aż po gorące pożądanie a później zdradę, i nienawiść, żeby po chwili znów przejść do czułości i namiętności. 

Znani o spektaklu:
Józef BaranDSC_3

Panie Staszku, Profesorze i Artysto Drogi (ale jednak bardziej Artysto)!

mam już płytę Cohena. Przesłuchałem 2 razy z uwagą. Bardzo piękna, subtelna, bez mizdrzenia się do słuchacza. Po prostu klasa! Przesłuchałem z uwagą teksty i prozatorskie, i piosenkowe, bo choć oczywiście znalem Cohena z piosenek to nigdy nie byłem jego wielkim fanem. Nie są one takie tandetne, jak myślałem. W ogóle nie są tandetne. Niektóre ciekawe, niektóre trochę „puszczone”, bo piosenka wymaga „odlotowości”. To są pieśni mitycznego Ahasvera, Żyda-wiecznego tułacza, niezakorzenione. 

Oczywiście pamiętam jego ciemny głos, stąd zdziwił mnie Pana jasny –  większości piosenek – ale b. świetnie sobie Pan z tymi różnicami poradził i aranże świetne, dyskretne. Piękna, naprawdę piękna rzecz.

Iwona Sztachelska

Aranżacje są zaskakujące. I dobrze, bo jeden Leonard Cohen już był. A my mamy swojego, polskiego, prof. Stanisław Górka, który swoim głębokim głosem drąży słowa. Mocne teksty docierają w najciemniejsze zakamarki.  Do tego kojąco-melancholijne interpretacje i mamy nową jakość, a nie „zwykłe” covery.

Dorota Wojtkowska

(…) Tutaj jest wszystko, wachlarz emocji. Już z pierwszą nutą udałam się w podróż przez uśmiechy i noce…

„Maleńka” – cudeńko, to moja ulubiona. Posmutniałam z ostatnią nutką, że to już koniec. A dalej już tylko „gorzej”. Coraz więcej emocji, coraz piękniej. (…)

Marcin Rumiński

(…) uśmiechnąłem się, jak pobawił się Pan Dylanem Thomasem i odwiecznym jego dylematem pióra…. I przestałem już słyszeć melodyjną opowieść o Zuzannie (…),  dotarło do mnie, że Jezus był przecież rybakiem… (…) słyszę już, jak opowiada mi Pan te pieśni, nie śpiewa, lecz opowiada o miłości, o nienawiści, o Bogu, Janis, Nancy i Dawidzie królu i rośnie moc w człowieku. Panie Profesorze przemawia do mnie ta interpretacja, zaraża poetyckością, zaraża figlarnością i normalnością. A może po prostu prawdą…? 

Magdalena Kapuścińska

(…) Próbowałam znaleźć odpowiedź na pytanie, – „co łączy Górkę i Cohena?” – I odkryłam, (co wręcz fascynujące), że zupełnie nic! Właściwie różni ich dosłownie wszystko i to moim zdaniem ogromny plus dla Pana Górki, gdyż brak tej zależności sprawia, że wykonanie/interpretacja wypada niebanalnie i nie odtwórczo, jak w przypadku innych zapalonych naśladowców Cohena. Na tym właśnie polega mistrzowski kunszt aktora, by empatycznie wgryźć się postać, rozłożyć utwór na pierwiastki, złożyć z nich własną historię i przedstawić ją po swojemu, pod woalem roli, tak by widz pochłaniał stworzoną przez aktora kreację z rosnącą zachłannością i ciekawością. Stanisław Górka niczym uwodzicielski gangster – czarując słowem, skrada nie tylko uwagę publiczności, lecz także ich serca.  (…)

Beata Poczwardowska

(…) „Pieśni” się snują słowami i obrazami, dźwiękami i ciszą, wykrzyknikami; pytajnikami i wielokropkiem…. plotą i zaplatają, i zapętlają… suną wprost do myśli i serca. Uwodzą. Impresja z ekspresją. Słucham i nie dowierzam. Bo oto ten smutas – Cohen-jaki jawił mi się latami, ściągający na dno egzystencjalne-oto  wyłazi do mnie z płyty  i balansuje na strunach emocji i przemyśleń. To liryczny, to cyniczny. Szczery do bólu, jednocześnie skryty i nie do poznania.  A muzyka ukazuje obrazy. I to jest  cudowne. I widzę też słowa-tak po ludzku wreszcie,  wyśpiewane i powiedziane. Słucham i wierzę, podążam za dźwiękami  i słowami. Wszystko tworzy swoiste opowiadanie. Całość. Jedność.

Gabriela Szubstarska

(…)Słyszałam wiele interpretacji utworów Cohena, ale ta jest inna, jedyna w swoim rodzaju. Stanisław Górka słowem mówionym i śpiewem oprowadza nas po świecie tego niezwykłego artysty, wplatając subtelnie swoje emocje, swoje przemyślenia. A przecież na pozór różni ich wszystko: brzmienie głosu, sposób interpretacji, miejsce, gdzie przyszło im żyć, jednak łączy najważniejsze- wrażliwość, czułość, miłość do tego co piękne. (…)

Urszula Kalecińska-Kucik

(…) w tym przypadku, nie chodzi  o pojedyncze piosenki, tylko o całą opowieść, o wędrówkę po życiu Cohena, życiu pełnym sprzeczności, raz dużej pewności siebie, raz wielkich wątpliwości i niepewności. To dość dogłębna „wiwisekcja” życia. Słuchając, musiałam zmierzyć się z huśtawką emocji, podsycanych wyrazistą interpretacją, tam, gdzie trzeba z dużym pazurem, a gdzie indziej z delikatnością. (…) Cały nastrojowy spektakl z nienachalnym, wyważonym podkładem muzycznym, tworzącym odpowiedni klimat dla słowa, urzeka.

Autorem zdjęć jest Krzysztof Niedolaz.


Brak możliwości komentowania