MUZYKA ŻYCIA, czyli Joanna Rawik z… przyjemnością!

rawik (1)

Wpadam do domu i od progu macham żonie przed nosem ciepłą jeszcze książką mówiąc, że dzisiejszy wieczór spędzam z… Joanną Rawik. Zresztą zobacz, jaką dostałem piękną dedykację- Piotrkowi Żurowskiemu Z PRZYJEMNOŚCIĄ – Joanna. Na to żona zgasiła mnie krótko : Z PRZYJAŹNIĄ, czytaj ze zrozumieniem !” . Tyle anegdota.

Mógłbym właściwie najnowsze dzieło Joanny Rawik skwitować takim zdaniem: Czyta się jednym tchem, piękne zdania, a właściwie pięknie skrojone muzyczne frazy, pisane poprawną, archaiczną nieco (np. REŻYSEROWIE), ale zrozumiałą polszczyzną, z dystansem, odrobiną złośliwości, a wszystko to na najwyższym, kulturalnym poziomie. Już Iredyński zauważył, że fraza literacka nie różni się od frazy muzycznej. Pod warunkiem, że się tę frazę posiada i czuje. A Joanna Rawik ma frazę doskonałą. Przyznam się, że wspomnienia, autobiografie, pamiętniki, to pozycje, które czytam najchętniej. Po inne utwory idę do teatru, czasem do kina, bo jestem strasznie niecierpliwy. Mam ogromny zbiór tzw. wspomnień, z których najwyżej cenię Pamiętniki A.Rubinsteina, Zrodził go niebieski ptak Grodzieńskiej, a do nich dołączam teraz Muzykę życia. A cenię wspomnianych wyżej autorów za INTELIGENCJĘ, KLASĘ i POCZUCIE HUMORU. Najmniej ciekawe pozycje, które wyłącznie z zawodowej ciekawości kiedyś przeczytałem to Fabryka lalek U.Sipińskiej i książeczka M.Rodowicz (nie pomnę tytułu). Tam artystki narzekają na czasy, w których święciły swoje największe sukcesy, odfajkowują swoich partnerów i ciężki los, jakiego wówczas rzekomo doświadczyły. Wszystko to dodatkowo w kiepskim stylu. Rawik niczego nie owija w bawełnę. Robi to z wielka klasą i dystansem do siebie i czasów, w których zdobywała największe triumfy, nie skarży się, nie biadoli. Pisze, że ludzi wrażliwych nie dzieli różnica pokoleń. Zdumiewające, jak doskonale rozumiem i podzielam tę opinię na różne, nie tylko artystyczne tematy. Np. czytam Jej wspomnienie o kontrowersyjnym Mieczysławie Rakowskim i zadaję sobie pytanie, po kiego grzyba dobry dziennikarz wlazł w tę politykę? Przewracam kartkę, a tam za chwile autorka zadaje to samo pytanie! Niesamowite. Zdarzało mi się tak kilkakrotnie podczas lektury.

Atutem barwnych wspomnień jest ciekawy zabieg przenikania z jednej dekady w drugą, nie odczuwa się zupełnie potrzeby chronologii. Podoba mi się kilkakrotnie użyta forma : …czegoś takiego nigdy przedtem, ani później nie przeżyłam. Fantastycznie kwituje mężczyzn swego życia, nikomu z nich nie robiąc najmniejszej krzywdy. Jest łaskawa dla wielu koleżanek i kolegów, różnej maści działaczy i decydentów kulturalnych, którzy zapewne nie raz dali Jej popalić ! Majstersztykiem jest wyrażenie uczuć do koleżanki Santor, która przedkładała zawsze melodię nad tekst. Dla czytelnika inteligentnego to wystarczy ! Zarzutem może być tylko to, że zbyt szybko się chłonie, a smakuje za wiele więcej!!! Mam także niedosyt zamieszczonych fotografii, których zapewne Autorka ma tysiące.

Na koniec coś, od czego powinienem zacząć: książka ma piękną, skromną okładkę. Trzymając ją w dłoniach, robi się od razu jakoś tak przytulnie !

O czym państwa zawiadamia wrażliwy czytelnik z poznańskiej Sceny na Piętrze-

Piotr Żurowski
Wyd. STUDIO EMKA 2013 r.
Joanna Rawik, Muzyka życia

Brak możliwości komentowania