|
Bedzie tylko lepiej 18-20.stycznia 2010 godz.: 19.00 
Zadano mi pytanie: Co skłoniło, że najnowszą sztukę zatytułowałem: „Będzie tylko lepiej”? Odpowiedź była prosta – dlatego bo innej opcji nie dopuszczam! Poza tym, jest to moje zdanie i… całkowicie je podzielam. Pomysł napisania dalszych losów „zaradnego chłopa” i „zagubionego inteligenta”, powstał w Poznaniu. Namówiła mnie do tego, wspaniała wielkopolska Widownia, oraz jeden jegomość: Romuald Grząślewicz. Jest to dżentelmen, któremu nie sposób niczego odmówić i stąd… Poród drugiej części dywagacji pana „A” z panem „B” był trudny a ciąża trwała o wiele dłużej niż dziewięć miesięcy. W przypadku „Jakoś to będzie…” litery same układały się w pewną całość a dostarczycielami pomysłów, były pierwsze strony rodzimych gazet. Z „Bedzie tylko lepiej”, było trochę inaczej, bo… i jest inaczej. Nasze tradycyjne polskie „narzekactwo”, lekko zmalało. Popełniamy błędy w relacjach międzyludzkich – i to nawet w stosunkach z najbliższymi. Boimy się lub nie potrafimy spojrzeć realnie w przyszłość. Nie odnajdujemy potencjału, który w nas drzemie. Żyjemy często w swojej małej stabilizacji, kompletnie zapominając o innych. Niejednokrotnie hołdujemy źle pojętej tradycji: „Tak było za dziada, tak było za ojca i teraz… też tak musi być”. I o tym w największym skrócie, z… lekkim przymrużeniem oka – wszak jest to jednak komedia, traktuje moja sztuka. Znów ścierają się dwie postawy z tą jedynie różnicą, że panowie „A” i „B” są już na „ty”. Można by rzec, iż próbują drugi raz od czasów Powstania Kościuszkowskiego, stworzyć koalicje chłopsko-inteligencką. Czy im się uda? Chciałbym abyśmy przejrzeli się w tym „lustrze”, może odnaleźli siebie, może uśmiechnęli, może zweryfikowali swoje działania… Muszę jeszcze powiedzieć dwa słowa o moich czterech Przyjaciołach. Pierwszy, to facet idący z duchem czasu, świetnie smagający krytyką i satyrą - Stefan Friedmann. Jest On pod każdym względem ideałem do tego, aby właściwie odczytać ten tekst i reżysersko okiełznać, dwie aktorskie indywidualności; rozkochanego w przyrodzie Marka Siudyma (w roli „A”) oraz zdesperowanego biznesmena Jacka Kałuckiego (w roli „B”). I jeszcze ten czwarty: Piotr Żurowski. Swoją muzyką i efektami sprawił, że na 70 minut, przenosi nas do parku, pełnego ptactwa – głównie kaczek.

Ten kwartet, zapewni Państwu - mam nadzieje; dobrą i mądrą zabawę. I jeszcze jedno… Kochani, uwierzcie… BĘDZIE TYLKO LEPIEJ!!! Jacek Hempel fot. Jan Kałucki
Galeria Krzysztofa Styszyńskiego: 
 





|